pierwsze dwa miesiące z życia z bobasem!

Pierwsze dni były jak spacer w kosmosie, nie wiedzieliśmy nic na temat opieki nad niemowlęciem, wszystko było nowe a sytuacja wydawała nam się super abstrakcyjna. Nie wierzyliśmy, że przed oczami mamy małą-wielką istotkę, którą stworzyliśmy. Przywieźliśmy szkraba do domu i wpatrywaliśmy się w naszego śpiocha. Pierwsze dwa tygodnie to sielanka, mały tylko spał i nawet musieliśmy wybudzać go na jedzenie. Nieporadne ubieranie, niepewne trzymanie na rękach, długie przewijanie. Początki zawsze są niezgrabne. Nie zliczę ile razy za wcześnie zmieniałam pampersa by potem prać podkład z przewijaka w 90 stopniach. Śmiałam się, jak znajomi rodzice dyskutują o zawartości pieluchy dziecka a teraz sama oceniam jej środek.

Kiedyś kobiety mieszkały blisko swoich mam, ciotek i babć, które będąc obok wspierały lekcjami dotyczącymi obsługi maleństwa – my mieliśmy filmiki na youtube. Pierwszy spacer, na którym cieszyliśmy się jakbyśmy prowadzili super auto. Podsumowując, czas głównie spędziłam w łóżku, które na ten okres zamieniło się w centrum naszego mieszkania.

Potem tata dziecka wrócił do pracy a ja byłam zwyczajnie przerażona co to będzie. Ja i ten mały człowieczek, którego ledwie co znam. Następnie pojawił się problem z laktacją, z mojej fabryki leciało za szybko i za dużo jak na maleńkie moce przerobowe. Zapisywanie się do grup wsparcia na facebooku i wizyta u doradcy laktacyjnego. Noszenie, tulenie aby zasnął – udeptana ścieżka pomiędzy salonem a sypialnią – przetarte panele podłogowe. W dwa dni przeczytałam popularną książkę parentingową, język niemowląt, bzdurki totalne nie do wprowadzenia (może przy trzecim dziecku). Pierwsze dzieci mają najtrudniej z rodzicami, którzy przecież muszą nauczyć się wszystkiego i przejść przez każdą dolegliwość. Poleciała mi łza jak zobaczyłam jego malutką buźkę z wielkim smokiem w ustach. Przecież będąc w ciąży zarzekałam się używania smoczka…

Były też momenty totalnej słabości, gdy maleństwo płakało a ja razem z nim. Był też pokaz hormonów, gdy wkurzałam się o byle co.

Jak jest teraz? Jestem cwana bo nie noszę maleństwa na rękach a usypiam delikatnie podskakując na piłce gimnastycznej. Wiem, że godzinę po karmieniu muszę szkraba utulić bo jest śpiący. Rozpoznaję rodzaje płaczu, wiem kiedy marudzi ot tak a kiedy rzeczywiście coś dzieje się złego. Byliśmy już na weekend u babci (mamy czwórki dzieci i babci 4 wnucząt więc doświadczenie nieziemskie) i wiem co zrobić aby maleństwo spało dłużej niż 30 minut.

Korzystając z opieki babci umówiłam się do fryzjera. W efekcie euforii i przerażenia związanego z „rozłąką” cofając samochodem przywaliłam w zaparkowane auto.

Szkrabek śmieje się, gaworzy i uwielbia się przytulać – kładziemy go z nami do snu i właśnie wtedy, na przekór nocy, wdzięczy się najpiękniej. Tylko rodzice wstają rano połamani i na poranne pytanie jak tam? uśmiechamy się szeroko.

Nie wyobrażam sobie innego życia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s