Bądźmy dla siebie mili, zwyczajnie uprzejmi.

Najważniejszy moment w moim życiu już za mną. Kilka dni temu na świat przyszedł nasz synek. Poród jest magią, łączącą Niebo i Ziemię.

Rozczulam się, gdy przywracam to uczucie.

Nie o tym chciałam wspomnieć…

Może zabłąkana mama szukająca w przestrzeni Internetu informacji na temat porodu w szpitalu im. Franciszka Raszei natrafi na ten tekst. Obojętnie jakie wybierze się miejsce to najważniejsi będą ludzie tam pracujący. Podświadomie bałam się tego najmocniej. Przerażała mnie sytuacja, w której nie będę czuć się bezpiecznie. Straszyła mnie wizja obojętnych, urzędowo nastawionych ludzi. Na szczęście w pewnym momencie zdołałam zapanować nad myślami.

Na izbie przyjęć, pewnie ze względu na szalejące emocje i niezbyt miły personel, nagle ustały skurcze, które w domu powtarzały się co 4 minuty. Podłączono mnie pod KTG i cisza… Mrożący wzrok lekarza i położnej. Wdech, wydech. Tym sposobem wylądowałam na oddziale patologii ciąży. Nie tak miało być – powtarzałam w myślach. Godzina 23:00 zajmuję jedno z trzech łóżek na sali. Oczywiście pielęgniarka nie mogła pobrać krwi, co wkłucie to próbówka pusta. Nerwy.

Trudną sztuką jest opanowanie emocji i skierowanie myśli na inny tor. Co mi pomogło?

Modlitwa i medytacja.

Skurcze wróciły i zaczęły dawać nieźle popalić 😉

Gdy obok pojawił się mąż, gdy poznałam położne na mojej sali porodowej, jak swoją obecność zaznaczała lekarka, mogłabym powiedzieć „chwilo trwaj”.

Pracują tam niesamowite kobiety! Pełne zaangażowania i opiekuńczości. Po prostu LUDZKIE.

Nie komplikujmy spraw sobie i innym – dzisiaj empatia powinna być nauczana w szkole.  

Bardzo dobrze czułam się w otoczeniu kobiet pracujących na oddziale położniczym. Ich cierpliwość nieznająca granic, gdy kolejny raz pytałam o pierdoły. Siła uśmiechu burzy najgrubszy mur.

Niestety nasze maleństwo noc musiało spędzić na oddziale noworodkowym. Gdyby nie podejście osób tam pracujących pewnie wylałabym litry więcej łez.

Ogromnie dziękuję personelowi szpitala!  

Jednak jeśli nie zaczniemy zmiany nastawienia od siebie nie oczekujmy tego po drugiej stronie. Energię, którą dajesz odwraca się w Twoją stronę. Dobitnie poczułam to w szpitalu. Chociaż możesz trafić na emocjonalny beton – i wydaje mi się, że szybciej zaraża nas zła energia niż ta dobra.

Obok mnie, ze swoim maleństwem, leżała dziewczyna, która pretensjonalnie oczekiwała wsparcia. Nie usłyszałam z jej ust słowa proszę, czy mogłaby Pani, czy potrzebuje wsparcia. Rezultat: brak porozumienia z drugą stroną.

Bądźmy dla siebie mili, zwyczajnie uprzejmi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s