Czy zabraknie nam wody?

Ostatnio przeczytałam książkę Mai Lunde „Błękit”. To jej kolejna praca, po „Historii pszczół”, której głównym tematem są zmiany klimatu i degradacja środowiska naturalnego. Tym razem uciekamy do świata z ograniczoną dostępnością wody pitnej i dewastacji norweskich fiordów. Przeraziła mnie opisana wizja suszy i towarzyszącej temu tułaczce ludzi w celu znalezienia wody pitnej. Przecież tuż obok obserwujemy uchodźców szukających miejsca do życia…

Nie zdawałam sobie sprawy, że nadejdzie taki moment na Ziemi, że zabraknie wody pitnej!

Meksyk, Jakarta, Londyn, Melbourne, Beijing, Istambuł, Tokio, California – to obszary, które realnie mają problem z zasobami i do 2030 roku może zabraknąć tam wody…https://www.forbes.com/

W Kapsztadzie rząd zareagował na realne zagrożenie braku wody i systematycznie ograniczał jej dostęp tak aby oddalić tzw. Day Zero. A to wszystko dzieje się właśnie teraz. Day Zero oznacza, że poziom wody spada do określonego procentu i wtedy dostęp do niej będą miały jedynie szpitale, szkoły i inne ważne instytucje, a ludzie będą musieli zgłaszać się po jej racje.

Woda ma wartość, którą niestety nie doceniamy. Woda jest jak powietrze, jest niezbędna aby żyć a nie jest traktowana poważnie. Przyjdzie nam zapłacić za ignorancję?

Co prowadzi do takiego zaniedbania?
Konsumpcjonizm, globalizacja, chciwość i arogancja.

„Zjadamy” 3496 litrów dziennie wody!

137 litrów przeznaczamy na codzienne, domowe czynności.
167 litrów konsumujemy poprzez wybory artykułów przemysłowych,: papier, ubrania.
3496 litrów dziennie to jedzenie, które spożywamy.
http://thewaterweeat.com/

15400 litrów wody potrzeba a by wyhodować KILOGRAM WOŁOWINY. Osoba mięsożerna dziennie przejada 5000 litrów wody. A przecież jemy coraz więcej, poziom otyłości sięga zenitu. Na świecie rodzi się coraz więcej osób.

Przemysł, produkcja zużywa ogromne ilości wody. Nic, co zostało wyprodukowane przemysłowo nie jest przyjazne dla środowiska.

Jestem przerażona, że nie zwraca się na to uwagi. Gdyby tylko więcej osób miało świadomość konsekwencji swoich wyborów konsumenckich to wizja suszy nie byłaby tak realna. Sama nie jestem świętoszkiem. Rozumiem, że w dzisiejszym pędzie ciężko zwrócić na to uwagę. Powinno się o tym trąbić, krzyczeć, manifestować!

Nie potrzeba wojen aby niszczyć piękno.

Świadomość. Mniej i lepiej. Minimalizm. Wielokrotnego użytku. Lokalnie. Troska.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s